„Możesz być nawet mistrzem świata…
…tylko do domu szybko wracaj”

Tak w piosence dla taty śpiewa jeden z dziecięcych zespołów. Dla dziecka nie jest ważne to, jaki zawód wykonuje jego ojciec, ale ile ma dla niego czasu. Takiego czasu, w którym mały człowiek odczuwa, że jest dla taty najważniejszy. Przebywanie z maluchem to nie lada wyzwanie, zwłaszcza gdy nasz potomek jest w takim wieku, gdy każdą podejmowaną wspólnie czynność przerywa tysiącem pytań a dobrnięcie do końca czytanej książeczki wydaje się trudniejsze niż górska przeprawa…

A jednak takie wspólne chwile zapisują się w dziecięcej pamięci bardzo głęboko i procentują w przyszłości. To właśnie tata przecież wprowadza swoje dziecko w świat zewnętrzny, uczy go odwagi, samodzielności, jasnego wyrażania własnego zdania. Dzięki ojcu, który jest blisko, ale pozwala na popełnianie błędów i uczenie się na nich, mały człowiek zyskuje zaufanie do samego siebie. Poznaje też swoją wartość, która jest niezależna od sukcesów i porażek, ale ma swoje źródło w niepowtarzalności i wyjątkowości dziecka.

Brzmi pięknie, ale jak być dobrym ojcem wówczas, gdy samemu nie doświadczyło się takiej wyzwalającej relacji z własnym tatą? Jak stwarzać przestrzeń wolności dla swoich dzieci, gdy sami nie potrafimy być wolni w naszych decyzjach i wyborach? Na pewno można się takiej relacji z dzieckiem uczyć, można pytać o radę innych ojców. Potrzebna jest też świadomość, że mamy prawo nie tylko do błędów, ale także do… uczenia się na nich i wyciągania wniosków. Warto na swoje ojcostwo spojrzeć jak na drogę, na której każda sytuacja może być dla nas źródłem wiedzy o nas samych i o naszych dzieciach. Ciągle się przecież rozwijamy a nasze dzieci wraz z nami.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *